Global Analysis from the European Perspective. Preparing for the world of tomorrow




Ruthenia delenda est

Trzeba było trzech wojen, by Rzym zniszczył Kartaginę. Carthago delenda est było hasłem ówczesnego dnia. Choć Kartagina była osłabiona, nie dano jej istnieć. Trzeba było dwóch wojen, by anglosaski sojusz atlantycki zniszczył Niemcy. Niemcy muszą zginąć1 , brzmiało hasło ówczesnego dnia. I Niemcy zginęły w burzach ognia wywołanych przez dywanowe naloty. Teraz Niemcy są amerykańskim protektoratem z potulnym rządem i narodem do tego stopnia re-edukowanym, że zaczął nie lubić wszystkiego, co niemieckie. Czego trzeba będzie, by zniszczyć Rosję? Ponieważ hasło Ruthenia delenda est, Rosja musi zginąć, już od lat jest w obiegu. I pozostanie w nim.

USA

Na światowej scenie Stany Zjednoczone, współczesny odpowiednik starożytnego Rzymu, z senatem, Kapitolem, orłem w herbie i wieloma legionami rozproszonymi po całym globie musi stawiać czoła trzem rywalom: Unii Europejskiej, Chinom i Rosji. UE jako powstające mocarstwo nie jest jednolita, co stanowi jej słabość; jest nadal w procesie tworzenia się; została osłabiona przez dobrze zorganizowaną inwazję migracyjną, co obnażyło prestiż unijnych władz, które okazały się być impotentnymi i bezradnymi strukturami, które nie mogą rywalizować w świecie ze Stanami Zjednoczonymi. Skoro UE pozostaje pod amerykańskim kołpakiem i wykonuje amerykańską politykę w rodzaju szerzenia demokracji do wszystkich zakątków świata, pozostają dwaj rywale, z którymi Wujek Sam musi się liczyć: Chiny i Rosja.

USA i Chiny

Chiny, choć nadal pozostające jeszcze bardzo w tyle za USA jeśli chodzi o wojsko i gospodarkę, to mocarstwo światowe w trakcie rozwoju, które prędzej czy później rzuci Ameryce wyzwanie, które ona będzie musiała podjąć. Znawcy tematu określają taką sytuację mianem pułapki Tukidydesa: nieuchronnego starcia między panującym a rodzącym się lokalnym lub światowym mocarstwem. Rodzące się mocarstwo, w tym przypadku Chiny, oczekuje uznania swej pozycji ze strony mocarstwa panującego; zaś mocarstwo panujące lęka się potęgującej się siły mocarstwa powstającego. Historia pokazuje, że taka rywalizacja w większości przypadków kończy się wojną. Chiński militarny i ekonomiczny potencjał zwyżkuje; amerykańskie zaangażowanie się w wojny w wielu częściach świata wyczerpuje amerykańską gospodarkę. Różnica między obu państwami powoli maleje. Sprawy stają się tym gorsze z punktu widzenia Waszyngtonu, że Pekin skupuje amerykańskie zadłużenie i stara się o to, by juan stał się walutą światowych transakcji finansowych. Chiny, mające duże i jednolite społeczeństwo, mogą zmienić świat, w którym dominuje jedno mocarstwo, na taki, w którym dominacja rozkłada się na kilka państw. Można by pomyśleć, że USA powinno szukać sojusznika, by powstrzymać gwałtowny rozwój Chin i zapobiec nieuchronnemu zakłóceniu równowagi sił na świecie. Kto tym sojusznikiem mógłby być?

USA i Rosja

Można by pomyśleć, że powinna nim być Rosja. Już choćby dlatego, że Rosja została tak osłabiona jak nigdy wcześniej, a zatem nie przedstawia poważniejszego zagrożenia dla amerykańskiej dominacji. Oraz dlatego, że Rosja graniczy z Chinami, z którymi ma sprzeczne interesy, jeśli chodzi o Syberię i Mongolię. Osłabiony rywal powinien stać się sprzymierzeńcem przeciw rywalowi, który rośnie w siłę. Tak przynajmniej głosi zasada utrzymywania równowagi sił. A jednak, Stany Zjednoczone nadal uważają Rosję jako swego głównego, nie bójmy się użyć tego słowa, przeciwnika. Dlaczego.

W XIX i na początku XX wieku Rosja była odtrącana, ponieważ nie należała do świata zachodniego. Miała ona własną drogę rozwoju, odrębną kulturę, własną odmianę chrześcijaństwa. Upokorzyła ona Europę wyzwalając ją spod napoleońskiego jarzma. A, co najgorsze, Rosja ani nie uginała się przed zachodnimi kapitalistami i ich interesami, ani nie dawała się przez nich wykorzystywać; za to musiała zostać ukarana i ukarana została. Wojna krymska z lat 1853-1856, inwazja wojsk Anglii, Francji, Włoch i Turcji dała Petersburgowi nauczkę. Na początku XX wieku światowa finansjera wsparła Japonię i dopomogła temu małemu azjatyckiemu krajowi rozgromić carskie imperium. U końca pierwszej wojny światowej te same elity finansowe przeznaczyły miliony dolarów na to, by w Rosji wybuchła i zakończyła się z powodzeniem rewolucja. To jednak nie wystarczało. Nowa Rosja odmawiała posłuszeństwa dyktatom Zachodu więc należało ją nadal chłostać.

Znane są słowa Winstona Churchilla, który powiedział, że Wielka Brytania nie walczyła ani z narodowym socjalizmem, ani z Adolfem Hitlerem; walczyła z niemieckim duchem. Zbigniew Brzeziński powiedział na początki lat 90tych: nie ma się co oszukiwać: to nie z komunizmem walczyliśmy, ale z Rosją jako taką.2 I tak jak powstawały plany, by rozczłonkować Niemcy po drugiej wojnie światowej, tak też powstają plany, by obecnie rozczłonkować Rosję3.

USA, Rosja, Chiny

W celu zdobycia międzynarodowego poparcia Moskwa (niczym Niemcy w czasie obu światowych wojen) jest przedstawiana w prasie jako reżim, odpowiedzialny za toczenie wojny przeciw Ukrainie, zestrzelenie malezyjskiego samolotu, prześladowanie homoseksualistów oraz naruszanie wszelkich praw człowieka. Doniesienia prasowe pełne są antyputinowskiej histerii („Los Angeles Times” pozwolił sobie nawet zatytułować artykuł przedstawiający wystąpienie Putina w Monachium „Wesz, która zaryczała”4 ). W tym celu zarówno Stany Zjednoczone jak i Unia Europejska wychow ują sobie rosyjskich intelektualistów czy w ogóle ludzi wpływu na osoby niechętne własnemu krajowi, na osoby, które nie lubią wszystkiego tego, co można by nazwać rosyjskością. A im większy opór Moskwa stawia (nacjonalizując Jukos, wydalając antyrosyjskie pozarządowe organizacje sponsorowane przez Sorosa5, ograniczając udział obcego kapitału w rosyjskich środkach masowego przekazu do 20%6), tym wścieklejszy jest amerykański atak. Wraz z rosnącą potęgą Chin, nie wydaje się, by taka właśnie polityka amerykańska była sensowna, a jednak tak właśnie ona wygląda, o czym każdy może się przekonać naocznie.

Co ciekawe, te antyrosyjskie nastroje żywią się osobistymi niechęciami potomków tych, którzy doświadczyli rosyjskiej (carskiej bądź bolszewickiej) władzy i nabawili się nieuleczalnej niechęci, żeby nie powiedzieć nienawiści, do wszystkiego, co rosyjskie. Ci ludzie to Zbigniew Brzeziński, polskiego pochodzenia, Paula Dobriansky, ukraińskiego pochodzenia, Paul Wolfowitz oraz Richard Perle, obydwaj żydowskiego pochodzenia, których przodkowie zamieszkiwali Polskę lub Ukrainę w czasach, gdy ziemie te znajdowały się pod panowaniem rosyjskim. To ambicje tych ludzi i ludzi ich pokroju dążą do tego, by zamienić Rosję na protektorat, tak jak Ameryka zamieniła Niemcy na swój protektorat.

Ruthenia delenda est. Nie szkodzi, że są Chiny, rosnąca potęga. Rosja musi zginąć bez względu na polityczny koszt. Dopiero wtedy Stany Zjednoczone będą gotowe do konfrontacji z Chinami. Pozostawione samymi sobie, być może odczuwające zal, że pozbyły się jedynego naturalnego sojusznika (z powodu jego europejskiej co by nie było kultury) w nadciągającej konfrontacji z azjatyckim goliatem. Czy to aby nie Winston Churchill, po drugiej wojnie światowej, gdy zapadała żelazna kurtyna, a Zachód bez potężnego niemieckiego wsparcia musiał stawić czoła i powstrzymywać Związek Radziecki, powiedział, że „zarżnęliśmy nie te świnię”?

1 ‘Germany Must Perish’, a booklet by Theodore Kaufman published in 1943, advocating the destruction and subjugation of Germany.

http://articles.latimes.com/2007/feb/14/opinion/oe-boot14 ‘The Louse That Roared’, the article in Los Angeles Times of February 14, 2007.


GEFIRA provides in-depth and comprehensive analysis of and valuable insight into current events that investors, financial planners and politicians need to know to anticipate the world of tomorrow; it is intended for professional and non-professional readers.

Yearly subscription: 10 issues for €225/$250
Renewal: €160/$175

The Gefira bulletin is available in ENGLISH, GERMAN and SPANISH.

 
Menu
More