Największy wróg europejskiej integracji? Obecni przywódcy Unii.

Można by tak powiedzieć, patrząc tylko na los krajów Europy Południowej poddanych od jakiegoś czasu programom oszczędnościowym Unii, gdzie zaufanie do tego politycznego projektu maleje, zaś funkcjonowanie waluty euro stoi pod znakiem zapytania.

Dziś popatrzmy na wschód na sporych rozmiarów acz niegrzeczny Wyszehrad. Obejmuje on Polskę, Czechy, Słowację i Węgry, które to kraje łączą wspólne interesy.

Jak na przykład niechęć tych państw do brania udziału w programie relokacji uchodźców. Dlaczego? Ano dlatego, że Angela Merkel zaprosiła ich bez pytania kogokolwiek o zdanie.

Taka postawa jest nie do zniesienia dla kierownictwa Unii Europejskiej, które uwielbia różnorodność i pragnie przedstawiać ją jako drogę ku świetlanej przyszłości, o ile, ma się rozumieć, nie jest to różnorodność polegająca na szanowaniu odmiennych opinii, co jest skądinąd rdzeniem liberalnej demokracji, której rzekomo członkowie kierownictwa rzeczonego hołdują. Liberalizm, który kiedyś głosił przypisywaną może niesłusznie Wolterowi zasadę “Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale będę bronił twego prawa do swobody wypowiedzi nawet za cenę własnego życia’’, zaczyna głosić zasadę “Nie zgadzam się z tym, co mówisz, więc zamknij buzię.”

Problem jest nawet głębszy. Porozumienie państw Grupy Wyszehradzkiej uniezależniło się prawie 30 lat temu od innej wymuszanej wspólnoty międzynarodowej, jaką był Związek Radziecki i kraje satelickie. Doświadczenie z tamtych lat sprawia, że kraje grupy wyszehradzkiej mają się na baczności, jeśli chodzi o utopijne centralistyczne projekty. I tak się stało, że popadły ponownie w kolejną utopię. Kiedy myślały, że wydobyły się z jednej, by przyłączyć się do wolnego świata, okazało się, że wolny świat sam zamienił się w utopię. Solidarność może być tylko dobrowolna, nie można jej wymuszać. Postawa Angeli Merkel przypomina tę praktykowaną przez Sowietów a nie wolnych ludzi . Continue reading

Organizacje pozarządowe i europejskie jednostki wojskowe przewiozły kolejne 85,000 Afrykańczyków do Włoch

Nicholas Farrell

To, czy statki organizacji pozarządowych, które co tydzień przewożą tysiące nielegalnych migrantów z Libii do Europy przez Włochy należy postrzegać jako jednostki przemytników, czy jednostki ratunkowe, nie jest łatwe do rozstrzygnięcia w świetle prawa, jednak działalność taka wzbudza poważne podejrzenia.Poprosiłem niezależny holenderski ośrodek badawczy, Gefira, który przeprowadził szereg badań dotyczących kryzysu migracyjnego w Europie, by przyjrzał się bliżej działalności floty organizacji pozarządowych. W 2016, około 20 jednostek pływających – we współpracy z unijnymi i włoskimi okrętami obrony wybrzeża – “uratowały” z łodzi pontonowych w pobliżu wybrzeża libijskiego rekordową liczbę 181,000 migrantów i przywiozły ich do Włoch. Przypomnijmy, że najbardziej na południe wysunięty punkt Sycylii oddalony jest o 275 mil morskich (ok. 150 km) od Trypolisu. Jak dotąd w bieżącym roku „uratowano” kolejne 85 000, czyli o 21% więcej niż w tym samym czasie zeszłego roku, toteż szacuje się, że do końca roku 2017 liczba ta wyniesie ponad 200 000.

Continue reading

Gdziekolwiek by nie spojrzeć – bańki na rynku nieruchomości

Problem zbyt wysokich cen nieruchomości dotyczy na całym świecie rzekomo tylko bogatych i popularnych metropolii. Jeśli jednak przyjrzeć się dokładnie, to ryzyko powstania bańki dotyczy również krajów rozwijających się.

Coraz częściej słychać o możliwym przegrzaniu rynków nieruchomości w Wielkiej Brytanii, Skandynawii czy też w Holandii.Bank UBS wymienił w swoim raporcie podsumowującym miniony rok przede wszystkim takie miasta jak Vancouver, Londyn, Sztokholm, Sydney i Monachium jako te, w których ceny są szczególnie napompowane.

We wszelakiego rodzaju raportach pomija się jednak fakt, iż jednym z decydujących czynników, które wpłynęły na wzrost cen była polityka otwartych granic i nadmierny napływ migrantów. W Londynie żyje na przykład 300 000 Rosjan, którzy inwestują przede wszystkim w nieruchomości i to przeważnie brudne pieniądze.Ceny w brytyjskiej stolicy szybują w górę również przez Chińczyków i Katarczyków. Ci ostatni przejęli już właściwie londyńską dzielnicę finansową. Continue reading

NBC nie pojmuje, dlaczego Polacy kochają Trumpa a nienawidzą stalinowców

[list od czytelnika]

Zachodnie lewicowe media (z punktu widzenia Europy Środkowej czy Wschodniej nawet tak zwane prawicowe media zachodnie wydają się być lewicujące) czasami komentują wydarzenia w Polsce, Czechach, na Słowacji czy na Węgrzech, zwykle przybierając przy tym postawę starszego brata i dopuszczając się połajanek młodszych wschodnioeuropejskich partnerów, jeśli ci nie zachowują się tak, jak się od nich tego oczekuje. W podobnym tonie utrzymane są doniesienia o wizycie prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie i jego przemówieniu wygłoszonym na historycznym miejscu, dla którego tłem był okazały pomnik poświęcony powstaniu warszawskiemu z 1944 (które na Zachodzie mylone jest ze znacznie skromniejszym powstaniem w warszawskim getcie z roku 1943).

Odnosi się wrażenie, że lewicujące media czerpią satysfakcję z doniesień, jakoby Polacy zostali spędzeni z całego miasta po to, by zapewnić amerykańskiemu prezydentowi odpowiednie powitanie,co skomentuję w następujący sposób:

  1. niewykluczone, że tak było, aczkolwiek znam rodaków i wiem, że nie trzeba ich przymuszać do witania amerykańskich prezydentów;
  2. dokładnie takie same metody stosowano, gdy wpychano Polskę w objęcia Unii Europejskiej, ale wtedy dziennikarze jakoś tego nie zauważali, gdyż wówczas przyjmowało się powszechnie, że wszyscy rozsądni ludzie chcą zostać wchłonięci przez tę europejską organizację.

Pamiętam czas poprzedzający nasze wejście do Unii Europejskiej: nie sposób było wtedy zaczerpnąć powietrza, by tym samym nie wchłonąć kleistej, narzucającej się propagandy, która usiłowała przekonać nas, że Unia Europejska to droga do zbawienia. Jeden z szanowanych profesorów posunął się nawet do tego, że powiedział, iż wejście mojego kraju do UE porównywalne jest do chrztu Polski (z roku 966, roku powszechnie uznawanego za początki Polski jako podmiotu politycznego) sprzed tysiąca lat. Niesamowite, prawda? Continue reading

Włoska sieć wspierana przez Sorosa ściąga imigrantów

Zamieszczony tekst powstał w oparciu o dochodzenie Francesci Totolo opublikowane w lucadonadel.it.

Otwarte granice, cenzura mediów

Skąd się wziął kryzys migracyjny na Morzu Śródziemnym? Dlaczego angażują się w to organizacje pozarządowe? Dlatego, że powstała rozległa siatka zwolenników otwartych granic, skupiająca osoby i organizacje; wiele z nich otrzymuje finansowanie bezpośrednio od Open Society George’a Sorosa. Czy działalność ta jest nielegalna? Właściwe nie. Polityczne zaangażowanie to nieodłączny element zachodniej demokracji. Czasami jednak przekracza ono pewne granice a cele, którym służy, są niemożliwe do spełnienia.

Sieć włoskiego „lobby pro-imigracyjnego” składa się z międzynarodowych organizacji pozarządowych finansowanych przez fundacje (kolor zielony), włoskie organizacje pozarządowe finansowane przez OSF (niebieski), a także organizacje, które realizują projekty wspólnie z OSF (fioletowy).

 

Continue reading

Czy możemy spodziewać się eskalacji konfliktu międzyreligijnego w Indiach?

W lutym i marcu 2017 roku odbyły się wybory stanowe w Indiach. Największe zainteresowanie poświęcono im w stanie Uttar Pradesh, który jest najludniejszy, a co równie ważne jest regionem zamieszkiwanym przez liczną mniejszość muzułmańską. Wybory wygrała Indyjska Partia Ludowa (BJP) pod wodzą dotychczasowego premiera Narendry Modiego. Ponieważ należy on również do religijno-nacjonalistycznej paramilitarnej organizacji Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS), pojawia się pytanie, czy istnieje ryzyko wzrostu ekstremizmu hinduistycznego oraz wybuchu niepokojów podobnych do tych z 2002 roku w Gudźaracie, w efekcie których zginęło kilkuset muzułmanów.

Zwycięstwo BJP jest przez nieuważnych komentatorów postrzegane, jako przejaw wzrostu postaw nacjonalistycznych w hinduskim społeczeństwie. Tymczasem poparcie dla prawicy znajduje się według badaczy na stałym poziomie między 30%-40%, co przeważnie wystarcza by wygrać w danym okręgu. Słusznie zauważają niektórzy, że BJP wygrywało tam, gdzie liczba muzułmańskiej ludności wynosiła mniej, niż 45%, a przegrała z Bahujan Samaj Party (BSP) w 7 okręgach, w których stanowi ona większość.Badania wskazują, że zwycięstwo w 2014 roku w wyborach krajowych oraz tegoroczne wynika raczej ze słabości opozycji oraz jej wewnętrznych podziałów, które przekładają się na rozproszenie głosów. Jest to istotne, pamiętając, że w Indiach funkcjonuje system większości względnej, nie wymagający, by zwycięzca w danym okręgu zdobył ponad połowę głosów. Wskazuje się, że takie siły, jak BSP, która wielokrotnie wygrywała w Uttar Pradesh, zdobyła 22% głosów i zajęła drugie miejsce, lecz uzyskała zaledwie 19 mandatów. Indyjski Kongres Narodowy natomiast uzyskał poparcie na poziomie 6% w tym regionie i 7 mandatów.

Wysokie poparcie dla BJP w okręgach zdominowanych przez ludność muzułmańską stało się źródłem zarzutów ze strony przegranych ugrupowań o ingerencję w proces wyborczy poprzez manipulacje przy maszynach do głosowania. Póki co oskarżenia są badane przez Komisję Wyborczą.Pojawiły się również zarzuty, że używano „fałszywych palców”, dzięki którym można było głosować wielokrotnie. Zarzut ten podnoszono w związku z oznaczaniem wyborców, którzy oddali głos atramentem na palcu wskazującym. Continue reading

Papuga narodów

Na przełomie XVIII i XIX wieku wśród intelektualistów (świeckich i duchowych) panowała moda, by należeć do loży masońskiej; w wiekach XIX i XX ciż sami intelektualiści obrali sobie za punkt honoru być socjalistami różnych odcieni (od Marksa po Lenina, Trockiego, Mussoliniego, Stalina, Hitlera i Piłsudskiego); dzisiejszym intelektualnym zabobonem jest globalizm (inne słowo na komunistyczny i socjalistyczny internacjonalizm).

Kraje Europy Środkowej i Wschodniej od kolebki swych dziejów naśladują modę aktualnie wyznawaną przez zachodnie umysły. Małpowanie było zawsze zapóźnione i niedoskonałe (co chroniło to kraje przed katastrofalnymi skutkami nowych idei), ale było sposobem na życie środkowo- i wschodnioeuropejskich elit, które zawsze, doprawdy zawsze, odczuwały kompleks niższości wobec swych zachodnioeuropejskich partnerów. Nic się w tym względzie nie zmieniło do dziś. Wschodnioeuropejskie elity zrobią wszystko, by zasłużyć na uznanie i pochwałę w oczach niedoścignionych zachodnich wzorców postępowania.

Co jest modą obecnie? Migranci. Jeśli chce się udowodnić, że należy się do wielkiego świata, trzeba koniecznie pożądać obecności migrantów we własnym kraju, jakie by to nie pociągało za sobą koszty, wbrew woli własnego narodu. Powiedzmy sobie szczerze, a któż to są ów naród? Stado baranów. Tak, stado baranów, bo elity jakiegokolwiek rodowodu, białe czy czerwone, prawicowe czy lewicowe, wierzące czy niewierzące, zawsze patrzyły z wyższością i pobłażliwością na rodaków, których w najlepszym razie mają za ciemniaków, w najgorszym za prostaków. Toteż stado baranów trzeba oświecać, co jest słuszne, a co nie. Obecnie jedną z najwyższych wartości moralnych jest pragnąć zamienić własny kraj w religijno-rasowo-językową mieszankę; przeciwnie, jest wysoce naganne nie chcieć tego. Jasne? Continue reading