Czy Francja wybierze sobie kolejnego Hollande’a?

Rok 2016 był rokiem buntu. Referendum w Holandii i Wielkiej Brytanii, wybory w Ameryce oraz referendum we Włoszech zakończyły się poniżającymi porażkami dla korporacji, finansowych elit i rządzących polityków. Jedynie Austria zdaje się jeszcze wierzyć w realizację dotychczasowych projektów, ale nawet tam malkontenci dali o sobie znać. W roku 2017 elity będą musiały dokonać zmian w strategii.

Wszędzie ugrupowania polityczne głównego nurtu przeżywają wstrząsy, zmagając się albo z partiami, albo z własnymi członkami, którzy rzucają wyzwanie establishmentowi. We Francji, w obliczu nadchodzących wyborów, rozpadu Partii Socjalistycznej po katastrofalnej kadencji Francoisa Hollande’a, a także wyeliminowaniu już w prawyborach Sarkozy’ego i Juppe’a, konieczna okazała się zmiana strategii. By powstrzymać zagrażające rządzącym parcie mas do udziału w polityce (zwane populizmem), które nie mają już więcej ochoty służyć interesom elit, wypromowano postać Emmanuela Macrona. Continue reading

Każde referendum jest sprzeczne z interesami Unii Europejskiej

Unia Europejska to projekt elit. Członkowie tych elit zasiadający w Parlamencie Europejskim i w komisjach, są jednocześnie członkami partii w swoich krajach. A więc Unia musi prowadzić taką politykę, która podoba się partiom rządzącym i im sprzyja. A wyborcy? A obywatele? Co referendum, to okazuje się, że „nie dojrzeli” do Europy, a zatem, jak to onegdaj sformułował James Madison, ojciec amerykańskiej konstytucji: „dobrze sytuowana mniejszość musi być chroniona przed większością”.Za sprawą Unii Europejskiej polityka stała się dla przeciętnego obywatela nieprzejrzysta. Wygląda ona jak labirynt, w którym gdzieś, pomiędzy rządami poszczególnych krajów członkowskich, a Komisją Europejską, między Brukselą, Paryżem, a Berlinem podejmuje się jakieś decyzje, a jeśli coś się nie uda, to właściwie nie ma odpowiedzialnych. Dystans między instytucjami i obywatelami stał się tak duży również i z winy elit, które oddalają się od swoich obywateli. Nie mogą sobie przecież pozwolić na to, żeby do władzy doszli jacyś tam nacjonaliści we Francji, albo w Holandii, albo jacyś tam separatyści w Katalonii. Obywatele idą więc na wybory i wybierają jako wyraz sprzeciwu kogoś innego, ale … to nic nie daje. Właściwie lepiej by było gdyby podarli karty do głosowania, szczególnie te w sprawie ważnych dla UE kwestii. Dowodem jest historia wszystkich unijnych referendów z ostatnich lat.

Continue reading

Politycy, którzy niebawem przejmą stery władzy w Europie, nie zapiszą się chyba szczytnie w jej historii.

Europejskie elity od dawna nie reagują już na nadzieje i obawy swoich narodów. Skutkiem takiego stanu rzeczy jest pojawienie się w Europie nowych partii i ruchów, które na te obawy odpowiednio reagują i wzbudzają u wielu obywateli starego kontynentu nadzieję na powstanie nowego nieskompromitowanego establishmentu. Po mających się odbyć w tym roku wyborach we Francji, Włoszech i Holandii (współ)rządzić będą prawdopodobnie tacy politycy jak Fillon, Macron, Grillo, czy Wilders, którzy to stoją w zdecydowanej opozycji do starego establishmentu. Czy są oni rzeczywiście tak bardzo wiarygodni i godni zaufania, jak sami się przedstawiają? Czy też chcą oni nas jedynie nabić w butelkę i niczym nie będą się różnić od neokonserwatywnych i liberalnych współczesnych elit?

Efektem niezliczonych skandali, nepotyzmu, ciemnych interesów, pustych obietnic, tysięcy emigrantów na ulicach i w obozach dla tzw. uchodźców jest fakt, że już chyba nikt nie ufa takim politykom jak Berlusconi, czy Sarkozy. Na politycznej scenie Europy pojawiają się za to nowe gwiazdy, które to od razu zostają zaszufladkowane jako skrajnie lewicowe, albo prawicowe, populistyczne, ksenofobiczne i antyeuropejskie. Na szczęście Włosi, czy Francuzi nie kupują już tak łatwo przyszywanych etykietek i zwracają się chętniej ku politykom takim jak Marine Le Pen, czy Beppe Grillo, którzy przynajmniej potrafią wyrazić ich uczucia i nadzieje. Nawet jeśli Front Narodowy i Ruch Pięciu Gwiazd dotrzymają wyborczych obietnic, to ich politycy nie są tak przyzwoici, jakby sobie zapewne życzyli ich wyborcy. Continue reading

Irlandia, Luksemburg, Belgia: jak amerykańskie korporacje wykorzystują Europę, by oszukać własny rząd i jeszcze na nim zarobić

Jeśli kraj liczący sobie 4,5 miliona ludzi jest trzecim co do wielkości posiadaczem obligacji skarbowych USA, największym w Unii Europejskiej, to może to zwracać na siebie uwagę. Jeśli pół-milionowy naród jest drugim w kolejności unijnym posiadaczem tych papierów, to musi to dawać do myślenia. Irlandia i Luksemburg, podobnie jak Wielka Brytania i Belgia, są wykorzystywane przez międzynarodowych finansistów do kredytowania i oszukiwania rządu USA, który płaci odsetki za unikanie opodatkowania.

Powszechnie wiadomo, że Japonia i Chiny posiadają najwięcej amerykańskich obligacji rządowych. Jednak kraje te rozporządzają ogromnymi oszczędnościami i dlatego ich inwestycje przekraczające bilion dolarów mają ekonomiczne podstawy. Tymczasem wartość papierów znajdujących się w posiadaniu krajów UE (a jest ona łącznie większa od wartości papierów zgromadzonych przez Japonię czy Chiny) jest napędzana przez instytucje finansowe, włączając w to amerykańskie korporacje. Innymi słowy, ekspozycja krajów Europy na obligacje USA wynika bardziej z luźnych przepisów podatkowych niż z siły popytu na tego rodzaju inwestycje portfelowe. Continue reading

Turcja, Serbia i Rosja przygotowują się do nadciągającej wojny na Bałkanach

Rozpad Bośni i Hercegowiny a także postawa Serbii, że Kosowo jest jej częścią, to kolejne zaburzenie europejskiego porządku. To już nie kwestia czy, ale kiedy zostanie wznowiona wojna na Bałkanach. Jej skutki okażą się gorsze dla europejskiej stabilizacji niż te, które przyniósł ze sobą konflikt z lat dziewięćdziesiątych. Starcia zbrojne w Bośni wzmogą napięcia między muzułmanami a rdzennymi Europejczykami, ośmielając tych drugich do jeszcze odważniejszego sprzeciwiania się islamizacji kontynentu.

Natowskie bombardowania Belgradu w 1999 zmusiły serbskie władze do wycofania wojsk z Kosowa. W przeciwieństwie do Bośni Kosowo było częścią Związkowej Republiki Serbskiej.W świetle międzynarodowych standardów bombardowanie Serbii było niedopuszczalną agresją. W 2008 Unia Europejska i USA uznały niepodległość Kosowa; 45% państw miało jednak przeciwne zdanie i dopatrywało się w tej wymuszonej secesji niebezpiecznego precedensu, niezgodnego z międzynarodowym prawem.Prawdę mówiąc, nie ma czegoś takiego jak prawo międzynarodowe; istnieje tylko międzynarodowa dyplomacja, w ramach której wojna to strategiczne narzędzie do naginania woli strony słabszej do woli strony silniejszej. Continue reading

Dokąd zaprowadzi nas ten obłęd?

Jeśli myślisz, że w matematyce chodzi o liczby i obliczenia, i tym podobne rzeczy, mylisz się. W matematyce chodzi także o „przywracanie poczucia godności kulturowej dzieci.”Jeśli myślisz, że matematyka jest kulturowo obojętna, to niestety znowu się mylisz; owszem, kiedyś tak matematykę postrzegano, ale nie obecnie, ponieważ „kulturowo obojętny program nauczania matematyki […] wypacza u dzieci obraz jak matematyka ewoluowała i kto się przyczynił do jej rozwoju.”Jeśli na domiar złego myślisz, że matematyka jest obiektywną dziedziną wiedzy, którą uczniowie powinni opanowywać, to, niestety, znowu się mylisz. Uczniów należy zachęcać, by posługiwali się matematyką “do krytykowania społecznych problemów” a nawet do “krytykowania matematyki” jako takiej, ponieważ jej “algorytmy kształtują nasze życie w taki sposób, który wytwarza nierówności”,czemu nadano nawet elegancką nazwę “broni matematycznego rażenia”.Jeśli myślisz, że dekolonizacja dotyczy krajów i narodów, wtedy znowu się mylisz. Obecnie należy koniecznie zdekolonizować uniwersyteckie programy nauczania, naukę i język nauczania.

Czym się matematyka naraziła? Oskarżenie numer jeden: została stworzona przez “już nieżyjących białych mężczyzn” (tak jak i angielska literatura), którzy w ten sposób nie przestali “kontrolować rzeczy”.Oskarżenie numer dwa: matematyka “ma problem z różnorodnością”. Dlaczego? Ponieważ “na całym świecie matematycy murzyni i kobiety należą do rzadkości”.Oskarżenie numer trzy: matematyka (i wiele innych dziedzin nauki) “utrwala stereotypy odnośnie tego, kto nadaje się zostać matematykiem”. Kto mianowicie? “Utalentowani ludzie”, a ponieważ np. w “2013, 73% doktoratów z matematyki uzyskali mężczyźni a 94% z nich to biali lub Azjaci” i “proporcja kobiet doktorantek z matematyki w latach 2004 i 2013 spadła z 34% do 27%”, matematyka jawi się jako dziedzina karygodnie rasistowska i uprzedzona wobec kobiet.Oskarżenie numer cztery: matematyka jest “zanadto eurocentryczna, stawia na piedestale jasnoskórych Greków jako twórców większości tego, co składa się na matematykę”. Continue reading

Strategia Obamy wobec Syrii: dlaczego zawiodła (i dlaczego zawieść musiała)

Syria od dawna była na celowniku neokonserwatystów. Po usunięciu Saddama Husseina z Iraku, Paul Wolfowitz, czołowy ideolog neokonserwatystów, zastępca sekretarza stanu w administracji George’a Busha oraz pomysłodawca inwazji na Irak, powiedział w 2003, że ”w Syrii muszą nastąpić zmiany”.Trudności, z którymi borykały się siły okupacyjne w Iraku a także gwałtowna zmiana amerykańskiej opinii publicznej co do tego konfliktu sprawiły, że administracja Busha oraz kręgi neokonserwatywne poczuły się zmuszone do zawieszenia wdrażania swych planów.

Pierwotny plan i pierwsze kłopoty

W 2011, Obama zmontował potężną koalicję obejmującą Francję, Wielką Brytanię, Izrael, Turcję, Katar i Arabię Saudyjską w celu usunięcia Assada i doprowadzenia do zmiany władzy w Syrii, co było kontynuacją „liberalnego interwencjonizmu” z lat George’a Busha, jak to określił Robert Kagan, kolejny znany ideolog neokonserwatystów.

W sierpniu 2013, w następstwie rzekomego użycia broni chemicznej przez rząd Assada przeciw rebeliantom, Obama nareszcie dostał do ręki pretekst uzasadniający napaść na Syrię, otrzymując także amerykańskiego Senatu zgodę na użycie sił zbrojnych.Zastosowanie sarinu przez wojska Assada okazało się później nieprawdą,podobnie jak wcześniejsze rzekome posiadanie broni masowego rażenia przez Saddama Husseina, które rząd Busha wykorzystał jako uzasadnienie napaści na Irak. Continue reading