Global Analysis from the European Perspective. Preparing for the world of tomorrow




Diaspora młodych Włochów

Gościnnie: Daniel Moscardii

Michele Valentini, człowiek znikąd. Mało kto pamięta go nawet wśród mieszkańców jego rodzinnego miasta Tarcento, położonego w północno-wschodnich Włoszech niedaleko od granicy ze Słowenią. Spokojny, łagodny, trzydziestoletni Michele to typ człowieka, po którym nikt by się nie spodziewał, że jest w stanie dokonać czegoś, co trafi na pierwsze strony gazet. A jednak. W lutym odebrał sobie życie, pozostawiając długi list do rodziców, w którym wyjaśnił powody, dla których zdecydował się pożegnać ze społeczeństwem, w którym nie był w stanie dłużej żyć.

Michele Valentini cierpiał na dolegliwość, która ostatnio poraziła miliony młodych i nie tylko młodych Włochów: trudność, gorzej, niemożność znalezienia godnej, stałej pracy. Chorobę tę można nazwać mianem cichej rozpaczy.

Jego list to rozpaczliwe przedśmiertne j’accuse pod adresem społeczeństwa a zwłaszcza obecnego rządu: Michele zakończył swój list kąśliwą uwagą skierowaną do włoskiego ministra pracy i spraw socjalnych Giuliano Poletti. Continue reading

Włochy chcą przechytrzyć Europejski Bank Centralny wprowadzając do obiegu drugą walutę

Kryzys finansowy we Włoszech to nic nowego. Zdarzały się one co i rusz: a to bankrutowały państwa, to znowu upadał bank i pociągał za sobą inne, powodując kryzys niegdysiejszej międzynarodowej waluty, jaką był floren. Nie wdając się w szczegóły, przypomnijmy, że w 1345, nie będąc w stanie rozliczyć się z ówczesnymi finansowymi potentatami tj. bankami Bardi i Peruzzi, od których wcześniej napożyczały olbrzymie sumy na sfinansowanie wojen z Francją i Weroną, upadłość ogłosiły Królestwo Anglii i Florencja. Niemożność spłacenia długu stworzyła dziurę wielkości 1,5 miliona florenów, co pociągnęło za sobą bankructwo obu banków, a to z kolei uruchomiło reakcję łańcuchową, która doprowadziła do upadku inne instytucje finansowe. Continue reading

Herezje czyli niewytłumaczalne zachowywanie się zbiorowości

Przyglądając się kryzysowi z tak zwanymi uchodźcami, zadajemy sobie pytania. Jaki sens? Jaki cel? Mówi się nam, że potrzebujemy siły roboczej, ale przecież mamy miliony bezrobotnych młodych Europejczyków; mówi się nam, że musimy zadośćuczynić za czas kolonializmu, ale przecież zasysając ludzi z Trzeciego Świata pozbawiamy tamtejsze kraje umysłów i rąk do pracy, a więc postępujemy jak kolonialiści. Mówi się nam, że to uchodźcy, a przecież musimy się zabrać za ich integrowanie, jak gdyby uchodźcy z definicji nie byli ludźmi, którzy chcą powrócić do swych zniszczonych krajów, jak tylko skończy się wojna. Mówi się nam, że emigranci z Trzeciego Świata wzbogacają nas, a przecież doświadczamy rozruchów na ulicach, mamy wzrost przestępczości, widzimy na ulicach wzmocnione patrole policyjne i słyszymy, jak kraje Europy Wschodniej bronią się przed dobrodziejstwem tego ubogacenia. Mówi się nam, że przybysze zintegrują się, a przecież na naszych oczach powstają odrębne dzielnice miast, strefy, do których nawet policja nie ma odwagi wejść, powstające równoległe społeczeństwa. Mówi się nam, że różnorodność jest naszą siłą, a przecież co i rusz docierają do nas wiadomości o etnicznych, rasowych i religijnych konfliktach z różnych zakątków świata, które pogrążone są w dobrodziejstwie różnorodności. Mówi się nam to, mówi się nam tamto, ale żaden z podawanych argumentów nie jest sensowny, zaś my sami instynktownie czujemy zbliżającą się katastrofę. O co tak naprawdę chodzi? Bo jeśli nie o gospodarkę, pomoc, ubogacenie, neokolonializm, to o co? Skąd tak nagle ten napływ obcych, skąd tak nagle ta gotowość do ich przyjmowania? Afryka, czy Azja (czy jakikolwiek kontynent) doświadczały niszczących wojen od wieków, a jednak nigdy jeszcze Europa nie przyjmowała wynikającego z tego potopu ludzkich mas. O co tu chodzi?

Historia ludzkości pełna jest herezji. Posługujemy się pojęciem teologicznym, ale stosujemy je w najszerszym możliwym rozumieniu. Herezje to objaw zbiorowego odchylenia od równowagi umysłowej, które od czasu do czasu opanowuje ludzkie głowy i szerzy się niczym ogień na wysuszonej prerii, niczym wirusy biologiczne czy wirusy oprogramowania, ze mutacjami i wszystkimi towarzyszącymi zjawiskami pobocznymi. Nie mamy przy tym na myśli li tylko albigensów, obrazoburców czy wielu innych, ale także wyznawców jakobinizmu i marksizmu, trockizmu i leninizmu i wielu, wielu innych szaleństw. Bo choć mutacje się niezliczone, zjawisko w swym zasadniczym wymiarze jest jedno: dewiacja zbiorowego umysłu. Continue reading

Obudziliśmy się i zobaczyliśmy spadające pociski

Wojny są poprzedzane przez starannie przygotowane incydenty. Trzeba było zatopić USS Maine, by Stany Zjednoczone mogły wypowiedzieć wojnę Hiszpanii; następnie trzeba było zatopić Luzytanię, by skłonić Stany Zjednoczone do wzięcia udziału w pierwszej wojnie światowej; przyłączenie się do zmagań drugiej wojny światowej wymagało zatopienia kilku amerykańskich okrętów w Pearl Harbor; incydent w Zatoce Tonkijskiej pozwolił Amerykanom nasilić obecność wojskową w Wietnamie; Prezydent Bush potrzebował zawalenia się dwóch wieżowców World Trade Center, by rozporządzać odpowiednim pretekstem do wszczęcia wojny z Afganistanem; Prezydent Bush starszy posłużył się pogłoskami, że Bagdad gromadzi broń masowego rażenia, by uderzyć na Irak; Prezydentowi Clintonowi wystarczyły masowe groby i obozy koncentracyjne, by dać sobie zgodę na spuszczenie lania Serbom; Prezydent Barrack Hussein Obama omal nie zaczął eskalować wojny w Syrii po doniesieniach użycia gazów bojowych przeciwko ludności cywilnej; w oparciu o podobne doniesienia Prezydent Donald Trump nie zawahał się wydać rozkazu odpalenia rakiet przeciwko wojskom Prezydenta Asada. I tak to się dzieje.

Gdy trzeba przychylnie usposobić ludność do wojny, należy zastosować wobec nich terapię wstrząsową. Służą temu doniesienia o podstępnych atakach, odrażających okrucieństwach oraz zastosowaniu zakazanych rodzajów broni, którymi rzekomo posłużył się przeciwnik. Największe wrażenie robi jednak odwoływanie się do krzywdy dzieci; taką kartą posłużono się w czasie pierwszej wojny światowej: niemieccy żołnierze mieli przebijać bagnetami belgijskie dzieci; posłużono się nią w przededniu wojny w Iraku: podobno iraccy żołnierze uśmiercili w Kuwejcie niemowlęta odłączając od inkubatorów prąd; posłużono się nią, by przekonać Europejczyków, że powinni zgodzić się na przyjęcie tak zwanych uchodźców z Trzeciego Świata: media bombardowały ich zdjęciem utopionego chłopca. Tą samą kartą posłużył się obecnie Prezydent Trump: nie posiada się on z żalu nad losem – a jakże by inaczej – biednych dzieci.

Cóż z tego, że odsuwa się w dal możliwe ocieplenie stosunków z Rosją; po się się przejmować wyborczymi obietnicami, że Ameryka przestanie być policjantem świata; nic nie szkodzi, że atak gazowy wojsk Assada jest nieprzekonujący: komuś w Waszyngtonie na rękę była interwencja militarna, i takaż została przeprowadzona. Qui prodest? Continue reading

OPERACJA HUSKY, REAKTYWACJA

Guest Author: Daniel Moscardii

Vallombrosa to wyjątkowy zakątek Toskanii. To tu, u progu nowego tysiąclecia, w górzystym terenie 40 km na wschód od Florencji, święty Jan Gwalbert, benedyktyński mnich, założyć własne zgromadzenie wallombrozjanów, by z wieść tu pustelnicze życie i z grupą zakonników.
Wśród wielu podróżników, w Vallombrosie czerpał natchnienie także John Milton, który przemierzał Włochy w 1638; marmurowa tablica przypomina turystom, że to właśnie tu narodził się pomysł napisania Raju utraconego. Vallombrosa nigdy nie przyciągała tłumów; to miejsce na rozmyślania i inspiracje.

Vallombrosa wywołuje u mnie wspomnienia z dzieciństwa. To miejsce to dla mnie, że się tak wyrażę, heimat. W latach sześćdziesiątych, gdy dla przeciętnej włoskiej rodziny robotniczej samochód był nieosiągalnym luksusem, wsiadaliśmy w niedzielny poranek do autobusu przy florenckim dworcu kolejowym wyposażeni w skromną wałówkę, by na kolację wrócić tym samym autobusem do domu. Na taką wyprawę czekało się cały tydzień, a nawet miesiąc, gdyż tylko na tyle było nas stać, jeśli chodzi o wakacje. Continue reading

Chiny- beczka prochu

Chińska Republika Ludowa dysponuje 2,8 milionami żołnierzy, tworzącymi największą armię świata. Ponadto może liczyć ona na wsparcie 3,8 milionów rezerwistów. Od wielu lat Chiny inwestują co roku miliardy w swoje siły zbrojne – w 2015 było to 216 miliardów dolarów.TylkoUSA mogą sobie pozwolić na większe zbrojenia. Celem Chin jest uzyskanie zdolności do wygrywania konfliktów w regionie.

Punkty zapalne w wysokich górach
W lipcu 2016 oddziały chińskie wkroczyły na terytorium Indii.Od wojny w 1960 tego typu incydenty mnożą się na granicy indyjsko-chińskiej, a właściwie linii demarkacyjnej wyznaczonej przez ustępujących brytyjskich kolonizatorów. Continue reading

Ostatnia rubież Europy?

Bułgaria jest rozdarta przez 3 mocarstwa. Jedna trzecia ludności skłania się ku Unii Europejskiej, jedna trzecia najchętniej przyłączyłaby się do Rosji, a prawie 10% to wierni Erdoğanowi Turcy. Pokazują to też najnowsze wyniki wyborów w tym najbiedniejszym kraju Unii.

26.03.2017 odbyły się w Bułgarii przyspieszone wybory parlamentarne, które wygrała „proeuropejska“, konserwatywna partia GERB.Drugą siłą polityczną okazała się Bułgarska Partia Socjalistyczna, będącą w zasadzie następczynią Komunistycznej Partii Bułgarii i reprezentującą poglądy prorosyjskie. Partia DOST (po turecku: przyjaciel), reprezentująca w Bułgarii mniejszość turecką, otrzymała 8,44% głosów. Continue reading

Czy Chiny są sprzymierzeńcem Ukrainy?

Chiny postępują na międzynarodowej arenie zgodnie ze swoimi narodowymi interesami. Zachód musiał się z tym pogodzić, że nie dało się wymusić na Chinach, by zajęły podobne do państw zachodnich stanowisko wobec wcielenia Krymu do Rosji. Przez cały ten czas jednak Chiny podtrzymywały gospodarkę ukraińską, przyczyniając się tym samym do współpracy między obu krajami.

Nowy Jedwabny Szlak

Ponieważ ani Unia Europejska, ani USA nie są w stanie sfinansować wszystkich przedsięwzięć dotyczących infrastruktury na Ukrainie, Kijów zwraca się o pomoc do Chin, które ze swej strony wykazują zainteresowanie Ukrainą jako niezbędnym ogniwem Nowego Szlaku Jedwabnego. Już w 2013 były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zawarł serię układów z Chinami,wśród których znalazł się i ten przewidujący chińskie inwestycje w wysokości $13 miliardów mające na celu przekształcenie Półwyspu Krymskiego na olbrzymi ośrodek tranzytowy. Rosyjska interwencja wojskowa spowodowała, że realizacja zamierzenia została przesunięta na tereny południowej Ukrainy. Continue reading

gif loading
 
Menu
More