Global Analysis from the European Perspective. Preparing for the world of tomorrow




Rozpadanie się państw: nowe wyzwanie dla bezpieczeństwa lotniczego

Przewoźnicy lotniczy nie mogą polegać na skuteczności działania państwowych organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Także informacje o zagrożeniach pozyskiwane na dotychczasowych zasadach przez biura podróży od tychże organów są coraz mniej wiarygodne. Jeśli dochodzi do rozpadu państwa, organy rządowe nie są w stanie zabezpieczać działań.

Donosiliśmy w lipcu o toczącej się regularnej wojnie na Półwyspie Synaj. Władze egipskie robią, co mogą, by zbagatelizować działania zbrojne w celu utrzymania wrażenia, że w pełni panują nad sytuacją. Chcąc ochronić własne interesy gospodarcze, nie ujawniają informacji co do rozgrywających się wydarzeń. Tylko w zeszłym roku na Półwyspie Synaj zginęły setki ludzi. We wrześniu 12 meksykańskich turystów padło ofiarą ostrzału ze strony egipskich żołnierzy, zaś w sierpniu bieżącego roku w kierunku brytyjskiego samolotu pasażerskiego wystrzelono pocisk rakietowy. Gdy samolot zbliżał się do lotniska w Sharm el Sheikh, pilot ledwo zdołał wyprowadzić maszynę z kolizyjnego kursu z pociskiem. To poważne zajście nie pociągnęło za sobą stosownego działania, które powinno było być podjęte przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe w Wielkiej Brytanii i Egipcie.

Dżihadyści przejęli przeciwlotniczy system SA-8 w Syrii, którego pociski mają zasięg 12 km, podczas gdy wysokość przelotowa samolotów wynosi ok. 9 km.

To samo można było zaobserwować na Ukrainie, gdzie władze w Kijowie miały pełną świadomość, że separatyści mają środki umożliwiające im zestrzeliwanie samolotów. Władze wiedziały, że posiadają oni przeciwlotniczy system buk, za pomocą którego jeszcze na długo przed katastrofą z MH17 dokonywali oni zestrzeleń celów, które są poza zasięgiem wyrzutni ręcznych. Na kilka dni przed strąceniem MH17 poinformowano dyplomatów, że przestrzeń powietrzna nad Donbasem uważana jest przez władze lotnictwa ukraińskiego za bezpieczną.

Samoloty pasażerskie stają przed nowymi wyzwaniami dotyczącymi bezpieczeństwa. Dawniej zagrożenie pojawiało się ze strony marginalnych grup, które działały w głębokiej konspiracji. Podjęcie środków zmierzających do zapobieżenia ich działalności nie sprawiało władzom większych trudności. Najczęściej zaostrzano rygory bezpieczeństwa w portach lotniczych oraz na granicach jak też nasilano obserwację ludności w celu śledzenia i wyłapywania wspomnianych grup w społeczeństwie. W sytuacjach alarmowych władze musiały polegać na aparacie urzędniczym oraz lojalnych służbach odpowiedzialnych za utrzymanie bezpieczeństwa.

Zapobieganie aktom terroru, jak można było zauważyć w Donbasie i na Synaju, okazało się za trudnym zadaniem dla rządów, gdyż straciły one pełne panowanie nad wspomnianymi obszarami kraju. Władze mają polityczne i gospodarcze powody, by nie podawać do publicznej wiadomości, że coś im się wymyka spod kontroli. Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Donbasem lub Synajem kosztowałoby sporo pieniędzy, nie mówiąc już o tym, że oznaczałoby to przyznanie się rządu centralnego do utraty panowania nad tymi rejonami. Wraz z rozpadem państw, które obserwujemy w niektórych częściach Europy oraz na Bliskim Wschodzie, linie lotnicze muszą zmagać się z nowymi problemami, którymi są:

1. Lojalność miejscowych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, która stanęła pod dużym znakiem zapytania. Organizacja dżihadystów ma więcej zwolenników w tych krajach, niż się to powszechnie zakłada. Ryzyko, że urzędnicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo przejdą na stronę dżihadystów, jest spore. Przestrzegaliśmy przed nim w lipcu.

2. Lokalne oddziały partyzanckie rozporządzają środkami militarnymi, którymi niegdyś dysponowały jedynie państwa. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, że tylko rządy mają możliwość posługiwania się technicznie zaawansowanymi środkami bojowymi będącymi w stanie zestrzeliwać samoloty na wysokości 9 km, wydaje się, że bojownicy dżihadu w Iraku, Syrii, na Synaju i w Libii rozporządzają takimi samymi możliwościami.

3. Rządy chcą zrobić wrażenie, że panują nad sytuacją na całym obszarze kraju. Informacja, którą podają o terenach, które de facto wymknęły się spod ich jurysdykcji, nie jest rzetelna ani godna zaufania.

Ryzyko postradania samolotu, na które narażone są linie komercyjne, nie ogranicza się bynajmniej do Synaju. Syryjski odłam ISIS już rozmieszcza mobilne jednostki SA-8 GECKO, których pociski mają zasięg daleko przewyższający 9 km, stanowiąc bezpośrednie zagrożenie dla linii komercyjnych. Także wojsko libijskie za czasów Kadafiego było wyposażone w system SA-8 GECKO. Nie wiadomo, gdzie się to uzbrojenie obecnie znajduje: mogło zostać przewiezione do Nigru, Mali lub wielu innych krajów zamieszkałych przez niezadowolone społeczeństwa, które znajdują się poza kontrolą jakiegokolwiek rządu uznawanego przez ONZ.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


GEFIRA provides in-depth and comprehensive analysis of and valuable insight into current events that investors, financial planners and politicians need to know to anticipate the world of tomorrow; it is intended for professional and non-professional readers.

Yearly subscription: 10 issues for €225/$250
Renewal: €160/$175

The Gefira bulletin is available in ENGLISH, GERMAN and SPANISH.

 
Menu
More